Z kolczykami mam taki problem, że kulki mi się znudziły, a to jedyna forma która w większości przypadków wychodzi symetrycznie. Niestety mój techniczny mózg przegrzewa się na widok dwóch pozornie identycznych, ale jednak różnych kolczyków.
Stad prawie symetryczne różyczki na srebrnych biglach "rybkach":

A tu mój prywatny naszyjnik, stare złoto i trochę kulek, dla tych co nie lubią się przegrzewać. Wspaniale wpisuje się w trendy nadchodzącego sezonu:
rozumiem Twoją miłość do symetrii ;) kolczyki są śliczne, naszyjnik takoż, bardzo energetyzujący :)
OdpowiedzUsuńPiękności ... róże słodziutkie
OdpowiedzUsuńPiękny naszyjnik :) Kolor kuleczek mnie rozpływa, uwielbiam takie miodki.
OdpowiedzUsuńA co do nieidentycznych kolczyków, to mam ten sam problem. Co prawda nie z filcem, ale z upinaniem tych wszystkich koralików i innych drobiazgów. Gdy oba kolczyki nie wyglądają tak samo, dostaję szału ;)
Pozdrawiam
ahh cudne te kolczyki ;*
OdpowiedzUsuńale slicznosci :)
OdpowiedzUsuńFajskie , jak by powiedziala moja cora ;)a ,ze prawie symetruczne to i dobrze , w koncu to rekodzielo :))
OdpowiedzUsuńOh so lovely, cheers Marie
OdpowiedzUsuńU mnie na opak z symetrycznością, ale to chyba normalna rzecz, jeśli chodzi o rzeczy ręcznie robione. Wystarczy przyjrzeć się naszemu ciału :) Śliczne te kolczyki :)
OdpowiedzUsuńpiękne ;-))
OdpowiedzUsuńśliczne kolczyki ale ja w nich odkrywam maczki może dlatego że mam na ich punkcie bzika to wszędzie je widzę hehe ;) ale jako różyczki też prezentują się dobrze
OdpowiedzUsuńJa mam problem z symetrią przy modelinie, od razu się wkurzam ;)
OdpowiedzUsuńFajny blog, dodaje ;)
Dziękuje kochane! Jak dobrze wiedzieć, że ktoś rozumie moje frustracje :)
OdpowiedzUsuńpomysłowe :)
OdpowiedzUsuńCudny kolorek, niesamowicie kojarzy mi się z póżosierpniowym słońcem:)
OdpowiedzUsuńpiękny komplecik.