To będzie szybki post o bardzo ciekawym odkryciu.
Kupiłam w Ikei fantastyczną folię do filcowania, oczywiście była schowana pod etykietką "folia do wykładania półek i szafek". Jest plastikowa (gumowana?), a co za tym idzie niezniszczalna, wyposażona w dużą liczbę wypustek. Cudownie przykleja się do podłoża :) Cieszę się, że wyrzucę te wszystkie kawałeczki zwykłej foli, poutykane w każdy kąt mieszkania.

Wspaniale, że się tym odkryciem podzieliłaś. Ja też mam już dość foli bąbelkowej i od jakiegoś czasu szukam czegoś lepszego. Tylko jechać do Ikei ;)
OdpowiedzUsuńWłaśnie, właśnie - dzięki za informacje! Akurat niedługo się wybieram do Ikei to sobie zakupię, bo też mnie wkurza folia bąbelkowa. No, a poza tym jak wiadomo bąbelkowa się odpowietrza po jakimś czasie i nadaje się tylko do śmieci...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie
To faktycznie jest super wieść, dzięki!! :))
OdpowiedzUsuńhehe a ja nawet ta folie w rekqach trzymalam w ikei ale nie wpadlam na takie jej zastosowanie ! Dzieki ! :))
OdpowiedzUsuńJa z tej foli korzystam od początku ale do małych form. Do większych mimo wszystko stosuję bąbelkową. Lepiej pracuje przy rolowaniu. Jednak jest bez porównania bardziej wytrzymała. Miałam ją w domu od lat i robiłam z niej nawet ozdoby choinkowe (teraz mi się przypomniało). Widziałam na rosyjskich blogach, że też ją stosują.
OdpowiedzUsuńjuz donioslem Rudej :) pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńEl Gusano
Towarzyszy mi od samego początku mojej przygody z filcowaniem, jest rewelacyjna. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńto jest myśl... fajni, że dzielisz się taką informacją... tyle razy widziałam to coś w Ikea i nie pomyślałabym,że się sprawdzi w filcowanku:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Poli
też jej używam
OdpowiedzUsuńzamiennie z bąbluchem :--)
Ja też dziekuję za informacje :)
OdpowiedzUsuńtak tak... o tym cudzie mówiła Ola Smith na swoich warsztatach... :) faktycznie kula się swietnie na tym :)
OdpowiedzUsuń