poniedziałek, 5 kwietnia 2010
niedziela, 4 kwietnia 2010
Alleluja!
Dziś Świątecznie bo chyba nigdy nie czułam świąt w taki sposób jak tu, kolejna hiszpańska procesja: kwiaty, śpiew, radość, salwy, dziewczyny całe w białych koronkach i ministranci rozdający dzieciom cukierki. Pięknie udekorowane i ciężkie ołtarze niesione z radością przez mężczyzn w krótkich spodenkach, espadrylach i skarpetkach do kolan :)
niedziela, 14 marca 2010
Inspiración...
Skąd się bierze inspiracja?
Ponoć tworząc coś przetwarzamy tylko obrazy które wcześniej zarejestrował nasza mózg, nawet podświadomie. Czy w takim razie nasze dzieła są falsyfikatem, bierną kopią czyichś myśl lub natury. Chyba nie, bo to tylko jedna z niewiadomych w tym równaniu, dochodzi jeszcze przypadek ( przy filcowaniu dość ważny), iloraz różnych myśli, itd. To tak jak z muzyką, jest tylko 8 dźwięków, a nieskończenie wiele melodii. Tak mi strasznie brakuje filcowania, że ciągle o nim myślę, a już mnie od tych pomysłów boli głowa! Szkoda tylko, że każdy następny pomysł wypiera ten poprzedni.
A tu kilka moich pomysłów na inspiracje jakie mogłam (podświadomie) mieć robiąc te filcudaki:
Łodyga z kwitnącym kwiatem (nie ma się co zastanawiać, to jak nic żywe odbicie natury):
Mątwa lub inne zwierzątko morskie:
I lód owocowy,który spadł na chodnik:
piątek, 5 marca 2010
W śródziemnomorskim klimacie.
Myślałam, że będzie ciężko tak zmienić klimat z dnia na dzień, ale zmiana przebiegła lepiej niż się tego spodziewałam. Co więcej zakochałam się w Alicante od pierwszego wejrzenia. Dziś pogoda była taka sobie (jak widać na zdjęciu), ale to co się działo wczoraj przekracza najśmielsze wyobrażenia...plaża, słońce, morze... ;) Pozdrawiam Was serdecznie i gorąco!
W tym klimacie korale morskie, ale zrobione jeszcze w Polsce:
piątek, 12 lutego 2010
kwietniki.
A tu bluszcz, długi bardzo chyba więcej niż 2m, ale nie sprawdzałam jeszcze. Nie wiem czy nie przesadziłam z kwiatami? Chciałam jakoś wyważyć ich ilość, ale nie mogłam się zdecydować i w sumie nadal się zastanawiam czy jeszcze dwóch nie doczepić.
środa, 10 lutego 2010
Jak ja uwielbiam koronkę!
Ach... ciągle mi siedzi w głowie, uwielbiam koronki delikatne, kwiatowe, jasne i cienkie. Ciągle szukam jakiejś ciekawej koszulki z koronki lub nawet czegokolwiek ... byle nie obrusów czy firanek :)
Ale póki co zadowolę się zabawą w ufilcowanie koronki w co się da. Tą broszkę zrobiłam późno w nocy, tak strasznie chciałam czymś złamać tą ciężką i trochę brutalną kolorystykę, ale przy tym nie zgubić pomysłu i wtedy własnie ona mnie poratowała... koronka! Mam jeszcze w głowie parę pomysłów jak ją wykorzystać, a na razie idę gdzieś szukać koronkowych jasnych legginsów :)
Jeszcze 20 dni i będę mogła je śmiało nosić, przeprowadzka do Alicante zbliża się wielkimi krokami.
wtorek, 9 lutego 2010
jedwabnik.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































